Czytelnicy w całej Polsce na nowo wciągnęli się w świat „Gone”, który wraz z nowym wydaniem serii zyskuje drugie życie. 25 marca do księgarń trafił „Gone. Głód. Tom 2.”, czyli kontynuacja historii, która od pierwszego tomu buduje napięcie i konsekwentnie podnosi stawkę. Zgodnie z zapowiedziami w tym roku ukaże się cała sześciotomowa seria, co dla wielu czytelników oznacza jedno: czas zrobić miejsce na półce.
Zostali sami. I zaczyna się prawdziwy problem
Minęły trzy miesiące od momentu, gdy z Perdido Beach zniknęli wszyscy dorośli i nastolatkowie powyżej 15. roku życia. Dzieciaki zostały same w mieście zamkniętym pod kopułą i muszą tworzyć własne zasady oraz struktury. Pierwszy chaos powoli ustępuje miejsca czemuś znacznie bardziej niebezpiecznemu. Kiedy kończą się zasoby, a szczególnie jedzenie, napięcie zaczyna narastać w zupełnie nowy sposób.
Różne odsłony głodu
„Gone. Głód. Tom 2.” rozwija motyw, który staje się osią całej historii. Głód nie dotyczy wyłącznie braku pożywienia, choć to właśnie on najmocniej wpływa na codzienne funkcjonowanie bohaterów. To także potrzeba władzy, kontroli i wpływu, która zaczyna kształtować relacje między postaciami. Granice moralne stopniowo się zacierają, a decyzje podejmowane przez bohaterów mają coraz poważniejsze konsekwencje.
Dorosłość w trybie przyspieszonym
Najbardziej uderzające w tej historii jest tempo, w jakim młodzi bohaterowie muszą dorosnąć. Świat, który znali, przestaje istnieć, a na jego miejsce pojawia się rzeczywistość wymagająca odpowiedzialności, odwagi i podejmowania trudnych wyborów. Sam Temple, jeden z liderów społeczności, staje przed zadaniem, któremu trudno sprostać nawet dorosłym. Wraz z narastającym problemem głodu presja tylko się zwiększa.
Page-turner, który nie zwalnia
Michael Grant prowadzi narrację w charakterystyczny dla siebie sposób. Jest dynamicznie, wielowątkowo i z wyraźnym wyczuciem napięcia. Akcja rozwija się szybko, a kolejne wydarzenia nakładają się na siebie, tworząc wrażenie ciągłego ruchu i nieustannego zagrożenia. „Gone. Głód. Tom 2.” to książka, od której trudno się oderwać, a jednocześnie wyraźny sygnał, że historia dopiero się rozpędza.
To dopiero początek
Drugi tom serii pokazuje wyraźnie, że stawka będzie rosła z każdą kolejną częścią. Świat Perdido Beach staje się coraz bardziej brutalny, a wybory bohaterów coraz trudniejsze. Kolejne tomy już w drodze, a czytelnicy, którzy weszli w tę historię przy pierwszej części, z dużym prawdopodobieństwem zostaną w niej na dłużej.